Nie największych. Nie tych, które kupiły najwięcej reklam. I nie kolejny ranking „dynamicznie rozwijających się przedsiębiorstw”.
W Poznaniu i jego okolicach działają firmy, o których poza ich własną branżą wie zaskakująco mało osób. Tymczasem jedna tworzy technologię dla Europejskiej Agencji Kosmicznej, druga produkuje fotele spotykane w autobusach na kilku kontynentach, trzecia zbudowała bioniczną dłoń, czwarta eksperymentuje z firmą praktycznie bez klasycznych szefów, a jeszcze inna przez lata współtworzyła w Polsce świadomość tego, czym w ogóle jest UX.
To subiektywna lista ciekawych firm z Poznania i okolic, które zwróciły naszą uwagę w FlowUp.
Podstawowym filtrem były: poznańskie lub podpoznańskie korzenie i siedziba, polski kapitał, realny biznes oraz coś wyraźnie wyróżniającego firmę. Nie wystarczało, że przedsiębiorstwo jest duże, rodzinne, eksportuje albo istnieje od 30 lat.
Są też świadome wyjątki. Aether Biomedical pozyskał zagraniczny kapitał VC, a cyber_Folks jest spółką giełdową z rozproszonym akcjonariatem. Body Chief i Lech Poznań nie są z kolei klasycznym B2B. Zostawiliśmy je, bo ich historie biznesowe są po prostu zbyt interesujące, by rygorystyczna definicja popsuła dobrą listę. Aether pozyskał m.in. 5,8 mln dolarów w rundzie prowadzonej przez J2 Ventures i Story Ventures, natomiast w cyber_Folks znaczące pakiety należą do polskich akcjonariuszy, ale część akcji znajduje się w rękach instytucji oraz wolnego obrotu.
Kolejność? Przypadkowa. To nie ranking.
1. Open Nexus – firma od przetargów, która zrobiła coś jeszcze ciekawszego ze swoim zarządzaniem
Open Nexus można opisać jako poznańską firmę technologiczną rozwijającą rozwiązania do elektronizacji zakupów i zamówień publicznych. Tyle że wtedy pominiemy najciekawszą część historii.
Firma jest jednym z bardziej interesujących polskich eksperymentów z odejściem od klasycznej hierarchii i ręcznego sterowania przez szefa.
Według danych publikowanych przez Open Nexus, między 2020 a 2025 rokiem firma przy niemal niezmienionym, około 40-osobowym zespole podwoiła przychody i zysk netto, a średnie wynagrodzenia wzrosły o około 70%. Firma łączy te wyniki ze zmianą sposobu zarządzania: większą transparentnością finansową, autonomią, odpowiedzialnością i odejściem założyciela od roli osoby, przez którą przechodzą decyzje.
Można dyskutować, jaka część wyniku wynika właśnie z modelu zarządzania. Ale trudno przejść obojętnie obok firmy, która zamiast opowiadać o samozarządzaniu na konferencji, najpierw przez kilka lat testowała je na sobie.
To jeden z powodów, dla których Open Nexus znalazł się na tej liście jako pierwszy.
2. Airoptic – światowej klasy analizatory gazów powstające w Poznaniu
„Innowacyjna firma technologiczna” to określenie tak nadużywane, że właściwie przestało cokolwiek znaczyć.
Airoptic ma na szczęście konkrety.
Firma powstała w Poznaniu w 2010 roku i rozwija własne laserowe analizatory gazów GasEye wykorzystywane m.in. w kontroli procesów przemysłowych i monitorowaniu emisji. Od wprowadzenia własnej linii produktowej w 2016 roku dostarczyła kilkaset analizatorów na rynki światowe i zbudowała międzynarodową sieć dystrybucji oraz serwisu.
Najciekawszy szczegół? Airoptic stworzył według swoich danych pierwszy na świecie przemysłowy laserowy analizator formaldehydu pracujący bezpośrednio w badanym strumieniu gazu i rozwinął własną technologię jednoczesnego pomiaru wielu gazów za pomocą wielu laserów.
To bardzo dobra definicja „hidden championa”: firma mało rozpoznawalna poza branżą, której specjalistyczny produkt z Poznania trafia do zakładów przemysłowych na świecie.
3. WObit – własne roboty przemysłowe zamiast samego integrowania cudzych
Wokół Poznania działa sporo integratorów automatyki. WObit z Dęborzyc poszedł krok dalej i od lat rozwija także własne produkty.
Firma działa od ponad 34 lat, tworzy rozwiązania automatyki, mechatroniki i robotyki przemysłowej, a szczególnie ciekawa jest własna rodzina autonomicznych i automatycznie prowadzonych robotów mobilnych MOBOT AMR/AGV.
To sprzęt, który może przejmować wewnętrzny transport materiałów i produktów w zakładzie. Z punktu widzenia rozwoju polskiego przemysłu różnica jest zasadnicza: można być firmą, która dobiera i wdraża urządzenia globalnych producentów, albo stopniowo budować własne know-how, konstrukcje i produkt, który samemu można sprzedawać.
WObit robi jedno i drugie.
To mniej medialna historia niż kolejna aplikacja oparta na AI. Ale z punktu widzenia budowy technologicznych kompetencji w Polsce prawdopodobnie znacznie ciekawsza.
4. STER – być może siedziałeś na ich produkcie, nawet o tym nie wiedząc
STER z podpoznańskiego Swadzimia jest świetnym przykładem firmy, którą zna branża, ale przeciętny mieszkaniec regionu może nigdy o niej nie słyszeć.
A powinien.
Firma zaczynała po 1989 roku od kilkuosobowego zespołu. Pierwszy własny fotel autobusowy wyprodukowała w 1993 roku. Później przyszedł eksport, fabryka w Indiach, działalność w Turcji i Malezji, fabryka w USA, a w 2024 roku również zakład w Chinach i przejęcie części biznesu amerykańskiego USSC. Dziś STER ma produkcję na kilku kontynentach.
Jego siedzenia i systemy trafiają do pojazdów takich producentów jak m.in. Solaris, Volvo, MAN, Scania, IVECO, PESA, BYD czy Yutong.
To biznesowa historia, którą lubimy szczególnie: bardzo konkretna nisza, własny produkt, kilkadziesiąt lat konsekwencji i światowa skala osiągnięta z miejscowości pod Poznaniem.
5. ITTI – poznańska firma IT, która trafiła aż w kosmos
Firm IT w Poznaniu jest mnóstwo. Dlatego sama obecność ITTI na tej liście mogłaby wydawać się dziwna.
Dopóki nie zobaczymy, dla kogo i nad czym pracują.
ITTI działa od 1996 roku, prowadzi własne prace badawczo-rozwojowe i jest bezpośrednim partnerem Europejskiej Agencji Kosmicznej. Tworzy m.in. oprogramowanie dla sektora kosmicznego związane z naziemną obsługą urządzeń, obserwacją sytuacji w przestrzeni kosmicznej oraz budową polskiego satelity z wykorzystaniem własnych komponentów.
Prezes firmy Rafał Renk uczestniczył również w przedsięwzięciach związanych z Komisją Europejską, NATO Industrial Advisory Group, Europejską Agencją Obrony i ESA.
Czyli nie „software house z Poznania”, tylko firma, która przez lata zbudowała kompetencje pozwalające wejść do kosmosu, bezpieczeństwa i obronności.
To istotna różnica.
6. Aether Biomedical – bioniczna ręka rozwijana w centrum Poznania
To wspomniany wyjątek od kryterium wyłącznie polskiego kapitału, ale technologicznie Aether Biomedical trudno pominąć.
Firma ma centralę przy ul. Mostowej w Poznaniu i tworzy urządzenia dla protetyki kończyn górnych. Jej najbardziej znanym produktem jest Zeus – wielostawowa bioniczna dłoń, która trafiła już na rynki europejskie, amerykański i azjatyckie.
Wersja Zeus V1 osiąga siłę chwytu 152 N, ma pięć indywidualnie napędzanych palców i modułową konstrukcję pozwalającą wykonywać naprawy lokalnie w czasie krótszym niż 30 minut. Producent określa ją jako najsilniejszą bioniczną dłoń na rynku.
Najważniejszy jest jednak sam rodzaj biznesu. Nie kolejna platforma cyfrowa, lecz hardware, elektronika, biomechanika, oprogramowanie, medycyna, produkcja i certyfikacja połączone w jeden produkt.
I to rozwijany z Poznania.
7. Beyond.pl – kawałek infrastruktury cyfrowej Europy stoi w Poznaniu
Internet kojarzymy z czymś niematerialnym. Tymczasem chmura, AI i systemy przedsiębiorstw ostatecznie muszą działać na bardzo realnych serwerach, zużywać energię i znajdować się w bardzo realnych budynkach.
Beyond.pl od lat buduje taką infrastrukturę w Poznaniu.
Firma rozwija kampus centrów danych przeznaczony do obsługi infrastruktury przedsiębiorstw, chmury i coraz bardziej wymagających zastosowań AI. Obecnie komunikuje możliwość skalowania kampusu do 150 MW.
W 2025 roku uruchomiła w Poznaniu we współpracy z NVIDIA własną Fabrykę AI, oferującą m.in. dostęp do najnowszych zasobów GPU oraz narzędzi pozwalających firmom budować prywatne rozwiązania sztucznej inteligencji.
To jeden z tych biznesów, które przypominają, że za cyfrową gospodarką stoi ciężka, kosztowna i krytyczna infrastruktura.
A znaczący jej fragment rozwijany jest właśnie tutaj.
8. cyber_Folks – od usług internetowych do europejskiej grupy technologicznej
W przypadku cyber_Folks wyróżnikiem nie jest jeden genialny produkt.
Jest nim tempo i konsekwencja skalowania całej organizacji.
Przychody grupy wzrosły z 74 mln zł w 2017 roku do 855 mln zł w 2025 roku, co oznacza około 36% średniorocznego wzrostu. Grupa obsługuje ponad 700 tys. klientów w Europie.
Co ważne, wzrost nie był efektem jednej spektakularnej transakcji. cyber_Folks rozwija biznes organicznie, ale równolegle od lat wykorzystuje przejęcia do dokładania kolejnych kompetencji i rynków. W 2025 roku konsolidował m.in. Shopera i Hosterion, a w lutym 2026 roku sfinalizował przejęcia PrestaShop i Sylius.
To dobry materiał do obserwowania dla przedsiębiorców, którzy zastanawiają się, jak z lokalnej firmy budować grupę, która zamiast bronić swojej dotychczasowej niszy konsekwentnie rozszerza cały ekosystem.
9. PragmatIQ – kancelaria, która zrozumiała marketing wiedzy wcześniej niż duża część branży
Nie trzeba produkować robota albo wysyłać oprogramowania w kosmos, żeby znaleźć się na tej liście.
PragmatIQ jest ciekawy właśnie dlatego, że działa w bardzo tradycyjnej branży.
Kancelaria od dawna traktuje wiedzę nie jak coś, co prawnik powinien zazdrośnie schować za godzinową stawką, ale jak produkt, narzędzie marketingowe i sposób budowania kategorii.
Dobrym przykładem jest sukcesja. PragmatIQ stworzył wokół niej serwis „Zmiana warty”, książki, materiały edukacyjne, kurs dotyczący fundacji rodzinnej oraz raporty oparte na setkach rozmów z przedsiębiorcami i doświadczeniach przy zakładaniu fundacji rodzinnych.
Sam założyciel Rafał Szymkowiak na własnym profilu w kancelarii określa mnogość takich inicjatyw jako swoje „marketingowe ADHD”. Bardzo ciekawym przykładem jest książka w formie opowieści pokazująca aspekty związane z sukcesją.
Do tego dochodzą inicjatywy społeczne np. naprawdę świetne książki dla dzieci.
Moim zdaniem PragmatIQ wyprzedził dużą część rynku prawniczego w rozumieniu, że eksperckość trzeba nie tylko mieć, ale potrafić ją opakować, nazwać, rozpowszechniać i konsekwentnie zagospodarowywać określony problem klienta.
Do tego dochodzą działania lokalne i społeczne, które powodują, że marka nie kończy się na „świadczeniu usług prawnych”.
10. Symetria – firma, która nie tylko robiła UX, ale pomagała budować jego znaczenie w Polsce
Dziś „UX” pojawia się w niemal każdej firmie tworzącej produkt cyfrowy.
Dwie dekady temu wyglądało to zupełnie inaczej.
Poznańska Symetria należy do firm, które nie tylko świadczyły usługi UX, ale przez lata edukowały rynek i pomagały przesuwać UX z poziomu „ładnego interfejsu” w stronę badań, projektowania usług i decyzji biznesowych.
Od 2010 roku Symetria reprezentuje w Polsce międzynarodową sieć UXalliance, działającą dziś w ponad 60 krajach. Firma realizowała projekty m.in. dla BLIKA i Netii, a przez Symetria Academy rozwija również szkolenia i międzynarodową certyfikację UX-PM.
To ciekawy przypadek budowania firmy poprzez jednoczesne wykonywanie usługi i rozwijanie kompetencji całego rynku, na którym ta usługa później jest kupowana.
Nie każda firma może stworzyć nową kategorię. Ale wiele może zrobić znacznie więcej, żeby nauczyć klienta rozumienia problemu, który rozwiązuje.
11. DEMIURG – od biura projektowego do obsługi praktycznie całego procesu inwestycyjnego
Na pierwszy rzut oka DEMIURG może wyglądać jak jedno z wielu biur projektowych.
Ciekawsze staje się, gdy popatrzymy na to, jak firma poszerzała odpowiedzialność za rezultat.
W organizacji znalazły się kompetencje architektoniczne, konstrukcyjne, instalacyjne i zarządzanie projektami. W 2011 roku dołożono generalne wykonawstwo, dzięki czemu firma mogła przejść od przygotowania dokumentacji w stronę obsługi znacznie większej części procesu inwestycyjnego. Zespół urósł do ponad 50 osób.
W portfolio znajdują się projekty wymagające nie tylko estetyki, ale trudnej koordynacji technicznej, pracy przy zabytkach czy prowadzenia projektu i wykonawstwa równolegle. Przykładem jest poznańska Concordia Taste, przy której DEMIURG odpowiadał zarówno za projekt budowlany i wykonawczy, jak i generalne wykonawstwo.
To ciekawy model dla wielu firm projektowych: zamiast sprzedawać coraz więcej godzin specjalistów, przejmować większy fragment odpowiedzialności za końcowy efekt klienta.
12. GARTE – zieleń jako infrastruktura, a nie „firma od sadzenia roślin”
GARTE ze Swarzędza łatwo byłoby zaszufladkować jako firmę ogrodniczą.
Byłoby to spore uproszczenie.
Firma specjalizuje się w wielkoskalowej i wymagającej technicznie architekturze krajobrazu, realizując projekty od koncepcji do wykonania. Obejmuje to m.in. parki, tereny biznesowe, zieleń uliczną, zielone dachy i ściany czy rozwiązania związane z retencją. Większość prac firma wykonuje własnymi zasobami, równocześnie koordynując inne branże.
Przy parku nie chodzi więc wyłącznie o posadzenie drzew. GARTE opisuje proces obejmujący m.in. analizę warunków siedliskowych, istniejącej fauny i flory, technologie wykonania, budowę nawierzchni, instalacji, fontann czy małej architektury oraz późniejszy serwis.
To dobry przykład firmy działającej na styku budownictwa, ekologii, projektowania i usług utrzymaniowych.
W czasach, gdy miasta i inwestorzy próbują jednocześnie walczyć z upałem, retencją wody i „betonozą”, ta nisza robi się znacznie ważniejsza, niż mogłaby sugerować nazwa „architektura krajobrazu”.
13. NOTI i Balma – design, produkcja i sukcesja w jednym rodzinnym biznesie
Te dwie marki warto pokazać razem.
Ryszard Balcerkiewicz rozwijał Balmę, a w 2005 roku stworzył NOTI, od początku stawiając tam zasadę „po pierwsze design”. NOTI produkuje w Polsce meble do mieszkań, biur i przestrzeni publicznych, współpracując z projektantami i budując rozpoznawalność wokół wzornictwa, a nie wyłącznie samej zdolności produkcyjnej.
Jeszcze ciekawszy jest jednak wątek pokoleniowy.
Dziś prezesem Balmy jest Michał Balcerkiewicz, a firma nie tylko produkuje meble w Tarnowie Podgórnym, lecz od lat angażuje się w kształcenie przyszłych pracowników. Objęła patronatem klasę stolarską lokalnej szkoły technicznej, organizuje praktyki i zajęcia, a w 2026 roku razem z lokalnymi partnerami rozwijała kolejne przedsięwzięcia łączące edukację zawodową i działania środowiskowe.
To interesujący przykład firmy rodzinnej, w której sukcesja nie oznacza jedynie zmiany nazwiska na wizytówce prezesa, ale dalsze rozwijanie produktu, marki i lokalnego ekosystemu kompetencji.
14. Body Chief – tysiące produktów dziennie i logistyka, której klient właściwie nie powinien zauważyć
Body Chief jest wyjątkiem od czystego B2B. Trafia tu z innego powodu.
Catering dietetyczny wygląda z zewnątrz jak prosty produkt konsumencki. W dużej skali jest jednak skomplikowaną maszyną operacyjną: zakupy świeżych produktów, planowanie wielu wariantów diet, produkcja, pakowanie, chłodzenie, kompletacja, zamówienia oraz tysiące dostaw wykonywanych w krótkim oknie czasowym.
Body Chief deklaruje tysiące zestawów dostarczanych każdego dnia i obecność w ponad 1200 miejscowościach.
Skala znajduje potwierdzenie w finansach. Według danych ze sprawozdania za 2025 rok spółka osiągnęła około 107,7 mln zł przychodów i blisko 10 mln zł zysku netto, przy 137 pracownikach wykazanych w danych finansowych.
To ciekawy przypadek, bo sukces takiej firmy jest znacznie mniej „instagramowy”, niż może wyglądać jej produkt.
Za pudełkiem stojącym rano pod drzwiami klienta kryje się przede wszystkim powtarzalny proces operacyjny działający codziennie w dużej skali.
15. Lech Poznań – akademia piłkarska jako długoterminowy model biznesowy
Klub piłkarski na liście ciekawych poznańskich firm?
Tak, bo można spojrzeć na Lecha także jak na organizację, która od lat buduje własny system pozyskiwania, rozwijania i zwiększania wartości talentu.
Według zestawienia CIES Football Observatory obejmującego lata 2014–2023 akademia Lecha wygenerowała około 59 mln euro ze sprzedaży wychowanków i jako jedyna polska znalazła się w pierwszej setce najbardziej dochodowych akademii świata. Wśród zawodników rozwijanych przez klub znaleźli się m.in. Jan Bednarek, Karol Linetty, Tomasz Kędziora, Jakub Moder, Jakub Kamiński czy Michał Skóraś. Do tego od kilku lat budują konsekwentną wizję, drogę. Kiedy wiele konkurencyjnych klubów miota się – co chwilę wszystko zmieniając.
Nie oznacza to oczywiście, że każde działanie Lecha jest wzorem zarządzania. Kibice prawdopodobnie potrafiliby przygotować osobny artykuł o decyzjach, z którymi się nie zgadzają.
Ale konsekwencja w budowie akademii jest dobrym biznesowym case’em. Oraz ostatnie lata działania organizacji.
Firma może kupować gotowe kompetencje na rynku przy każdej potrzebie. Może też przez kilkanaście lat rozwijać własny system wyszukiwania, selekcji, szkolenia i stopniowego zwiększania odpowiedzialności ludzi.
Lech pokazuje, jak dużą przewagę może z czasem stworzyć to drugie podejście.
Obecnie zarządem klubu kierują Piotr Rutkowski i Karol Klimczak.


