Czy szkoleniowcy to faktycznie tylko “lektorzy”?

Czy szkoleniowcy to faktycznie tylko “lektorzy”?

Przed obecną paniką dość często byłem zapraszany jako mówca na wszelakie wydarzenia, spotkania biznesowe… bardzo trudno było usłyszeć coś co nie jest wiedzą powszechną z książek. Mało tego. Te osoby nie sprawdzają źródeł. Cytują często i powielają również modne bzdury.

Jednak pojawia się pytanie, czy szkolenie nie są przypadkiem “interaktywną” forma słuchania audiobooku? 😉