Wczoraj przedsiębiorca podczas rozmowy się po prostu popłakał…

Wczoraj przedsiębiorca podczas rozmowy się po prostu popłakał…

Jestem już sfrustrowany obecną sytuacją. Wczoraj przedsiębiorca podczas rozmowy się po prostu popłakał. Nie dość, że niemcy przez biurokrację unijną podnieśli mu koszty i obniżyli konkurencyjność, potem okrojono mu obrót przez zamknięcie niemal wszystkiego, a teraz dobrali się do niego jako komandytariusza wbrew prawu i logice.

Coraz trudniej mi o realizowanie wizji Flow Up Group (przyp. Zauważalnie przyczynić się do wzrostu firm w kraju). Ostatnio niemal codziennie słyszę takie historie ludzi. To przygnębiające. 20 lat budowania czegoś co biurokrata może zniszczyć chwilkę.

Koło 2006 roku czytałem pierwszy raz Atlas Zbuntowany. Kilka fragmentów wydało mi się ciekawe, ale nie zrobiło to na mnie takiego wrażenia. Powieść, a raczej obszerny esej filozoficzny (1200 stron) mówi nam o proteście przedsiębiorców, wynalazców, inżynierów (…) ludzi napędzających ruch świata. Stąd nazwa ludzi dźwigających świat na barkach. Proteście wobec biurokratów, powielaczy, dyzmokratów…

Dziś po latach w biznesie czytam książkę ponownie i czuję ciarki na skórze. Wszelkie antagonizmy z powieści wchodzą w życie.
Fragment czytany przez kolegę:

Człowiek uczciwy to taki, który wie, że nie może skonsumować więcej, niż wytworzył.