Czy kiedyś zbyt długo zastanawiałeś się czy kogoś zwolnić?
Jeśli tak, to wiesz, że ta decyzja nie dotyczy tylko jednej osoby. To czas, koszt, energia i morale całej firmy. Najpierw tłumaczysz sobie, że „teraz mamy gorący okres”, „za chwilę się poprawi”, „nie chcę robić burzy”. A potem widzisz, jak dobrzy ludzie bledną, bo pracują obok kogoś, kto ciągnie w dół – psuje standardy, opóźnia projekty, rozsiewa marudzenie, sabotuje odpowiedzialność. To nie jest polowanie na kozły ofiarne. To jest nazywanie rzeczy po imieniu, gdy wynik i postawa są poniżej minimum, a koszty ukryte rosną: utracone zlecenia, utrata zaufania klientów, odejścia tych, których najbardziej chcesz zatrzymać.
Te osoby często działają też tak, że są pozornie niezastąpione. Wszystko w głowie. Nie wdrażają innych. Uprawiają politykę.
Czy dziś, startując od zera, zatrudniłbyś z entuzjazmem wszystkich kluczowych pracowników ponownie?

To pytanie potrafi ściąć z nóg, bo pokazuje prawdę taką jaka jest, bez makijażu. Nie chodzi o zwolnienia „na zimno”. Najpierw jest uczciwa diagnoza przyczyn: czy to brak jasnych oczekiwań, kompetencji, procesu, czy po prostu brak chęci i odpowiedzialności.
Dajemy wsparcie, plan naprawy, mierzymy efekty. Ale kiedy ktoś konsekwentnie sabotuje standardy, a jego zachowania rujnują pracę innych, decyzję trzeba podjąć.
Znamy niestety historie firm, w których zbyt długie trzymanie niewłaściwych osób kończyło się restrukturyzacją, a czasem upadłością. W MŚP bywa jeszcze trudniej, bo to bywa rodzina, znajomi – podwójnie ciężkie rozmowy. A jednak wiele osób dochodzi do poziomu własnej niekompetencji i blokuje rozwój całej organizacji.
Podatek od odraczania decyzji
Jest jeszcze „podatek od odraczania decyzji”: każdy tydzień zwłoki to sygnał dla zespołu, że standardy są względne, że można „jakoś” dowozić. Właściciel/dyrektor – Ty – płacisz tym podatkiem najwięcej: spokojem, snem, marżą i zaufaniem.
Dobra wiadomość? Decyzje odzyskują energię firmy. Czasem wystarczy precyzyjny kontrakt oczekiwań i 30–60 dni na zwrot. Czasem zmiana roli. A czasem – uczciwe rozstanie z klasą, żeby reszta zespołu zobaczyła, że wartości/zasady to nie slajdy, tylko codzienna praktyka.
Jeśli masz w głowie takie osoby, których nie powinno być w firmie.
Jeśli to z Tobą rezonuje, to w FlowUp właśnie od takich rozmów zaczynamy zmianę. Nie sprzedajemy „szkoleń z nadzieją”, przeprowadzamy proces zmiany: diagnoza, priorytety, procesy, decyzje właścicielskie i wdrożenia krok po kroku. Pomagamy przejść przez najtrudniejsze ruchy bez chaosu i z myślą o ludziach, którzy „ciągną” firmę do przodu. A później budujemy system, który nie pozwala, by problem wrócił. Jeśli chcesz o tym porozmawiać – zajrzyj na stronę główną flowup.pl. Umów rozmowę. Lepiej zadać to pytanie dziś niż za rok zapłacić za zwłokę.


