W Polsce aż 55% CEO to ludzie, którzy budowali swoją pozycję latami, awansując wewnętrznie i zdobywając zaufanie właścicieli firmy. To wyraźny trend potwierdzony m.in. w badaniu „Route to the Top 2025” firmy Heidrick & Struggles.
Z jednej strony to naturalne, właściciele powierzają kluczową rolę osobom, którym ufają, które znają firmę „od kuchni”. Zaufanie to fundament, który buduje się długo, latami współpracy i wspólnych sukcesów. Dotyczy to zwłaszcza firm rodzinnych, gdzie często firma jest czymś więcej niż biznesem. Jest dziełem życia. Trudniej nam wtedy oddać pałeczkę komuś z zewnątrz. Co oczywiście jest też racjonalne.
Ale z drugiej strony czy ten model odpowiada wyzwaniom dzisiejszego rynku?
CEO XXI wieku musi nie tyle znać każdy zakamarek firmy, ale przede wszystkim błyskawicznie reagować na zmieniające się otoczenie, przeprowadzać transformacje i zarządzać na poziomie strategicznym.
To wymaga elastyczności, otwartości na innowacje, umiejętności szybkiego uczenia się, ciągłej aktualizacji sposobu zarządzania… a niekoniecznie długiego stażu w jednej organizacji.
Moja hipoteza? Staż i zaufanie właściciela były kluczowe w modelu stabilnego rozwoju, ale dziś, gdy zmiany są normą, CEO musi umieć szybko aktualizować firmę i zarządzać zmianą, a nie znać każdy szczegół od dołu.
Refleksja dla właścicieli firm: Długoletnie zaufanie jest ważne, ale czy jest wystarczające? Czy czasem warto postawić także na świeże spojrzenie i zdolność do błyskawicznej adaptacji?
A jak Wy podchodzicie do zatrudniania CEO? Po zaufaniu i długoletnim stażu, czy raczej po potencjale do adaptacji i innowacji?
#CEO #Zarządzanie #Leadership #Transformacja #KulturaOrganizacyjna #FlowUp


